środa, 15 czerwca 2016

Nowy Rozdział: Damaris




Autorka: LadyHill




Damaris leżała w tej samej pozycji w której ją zostawił. Ale, gdy tylko usłyszała, że wrócił nakazała:
- Połóż biblię na mnie, tuż nad brzuchem.
Raphael zrobił tak jak chciała. Damaris zacisnęła wargi przez co zrozumiał, że poczuła ból.
- Liberro - wyszeptała. Nagły wiatr sprawił, że zasłony uniosły się w górę, a księga przewertowała się. Raphael odszedł na bezpieczną odległość.
- Dominus fortitudo mea et fortitudo mea! - Łowca usłyszał silny głos Damaris, który z kolejnym słowem stawał się drżący i dochodzący jakby za szklanej szyby. Obraz się zaciemniał. Kobieta na łóżku drgnęła, jakiś przedmiot spadł ze stolika. Wszystko wibrowało, krzyczało. Raphael przytrzymał się kotary, bo miał wrażenie, że zaraz i on osunie się bezwładnie na podłogę, niezdolny do niczego. Damaris kontynuowała:
- Et factus est mihi in salutem.
Cisza. Nic się nie stało. Raphael w pierwszej chwili myślał, że to koniec, ale obraz w dalszym ciągu się zaciemniał. Naprzemiennie. Raz mrok, raz światło. I mylna, nieprzyjemna cisza. Nie taka jak zwykle, to była cisza, którą Raphael określał grobową. Taka, w której zawsze się coś działo...
Trzask. Głuchy szum i krzyk, który runął z rykiem na szyby i Raphaela. Zachwiał się. Okna w tym samym momencie wyprysły. Szklana powłoka pękła rozsypując się na podłogę. Wiatr w dalszym ciągu z mocą pchał Raphaela do przodu. On jednak silnie się utrzymywał, jedną reką trzymając framugi, drugą - chroniąc oczy przed ostrymi kawałkami szkła. Migał mu obraz ognia, który stwarzał pięcioramienny krąg wokół łóżka.
Raz. Ogień. Trzask. Pierwsze ramie. Dwa. Ogień. Trzask. Drugie ramie. Trzecie. Czwarte. Piątę.
Pentagram.
Przez sum w uszach Raphaeal ledwo usłyszał nieprzejednany głos Damaris, mknący przez żrącą granicę, która ich dzieliła.
- Hic Deus meus, adoro, Deus patris ...mei ...et exaltabo ...eum!
Trzask! Gwałtowny wiatr, mgła, szkło - wszystko to opadło. Raphael westchnał widząc tylko złoty piasek ociężale zatrzymany w powietrzu, jednak już po chwili - z kolejnym lekkim podmuchem - rozmył się i on też stał się zaledwie wspomnieniem. Raphael spojrzał na Damaris, która klnąc pod nosem zatrzasnęła Biblię i wstała z łożka. Jej ciało wydawało się być nienaruszone i jedynie zaschnięta krew i na jej przezroczystej halce i na białej kołdrze uświadamiała co się wydarzyło.
- Jak tu się znalazł pentagram? - zapytał Raphael patrząc jak Damaris z obrzydzeniem na twarzy się przebiera.
- Sny są zwodnicze - stwierdziła chłodno. Raphaelowi nie uszło uwadzę jak zmrużyła swoje srebrzyste oczy. - I potrafią być łącznikiem pomiędzy czarami. Przenikać do rzeczywistości - dodała powstając. Założyła na siebie jak zawsze swój czarny strój bojowy i lekkim gestem pochwyciła przerzuconą przez oparcie fotela szatę.
- Ktoś kto chciał twojej śmierci, Damaris, jest czarodziejem. I jak mniemam babrze się w czarnej magii. - Raphael chwycił Damaris za nadgarstek gdy chciała go wyminąć. Jego oddech parzył kobiecie ucho.
- Nie lekceważ go - szepnął.
- Nie mam zwyczaju tego robić - stwierdziła tylko i wyślizgnęła mu się, ulotna niczym motyl. Tyle tylko, że Raphael nie zobaczył w niej motyla, a coś znacznie gorszego; obraz srebrnych, przeszywających tęczówek utkwił mu w pamięci. Pulsowały i iskrzyły nienawiścią. Mordem.
Raphael się wzdrygnął, a dopiero potem ociężałe kroki skierował za Damaris. Był dobrym sługą i dobrym łowcą. Zawsze.
Template by Elmo