sobota, 25 lutego 2017

Nowy rozdział: Corazón valiente.

V



Autorka: Amadea.



-Może to ludzie w końcu was odnaleźli i znów zaczynają mordy. -Wspomniał jeden z Centrali.
-Tak myśleliśmy na samym początku. Jednak to również jest zły trop. Patrole leśne doniosły mi, że nimfy i skrzydlkiki zaczynają umierać od tej samej trucizny. A te rasy żyły zawsze w ukryciu, ludzie o nich nie mają pojęcia. 
-Co więc podejrzewasz? - Zapytała śmiało Amadea. 
-Nie mam pojęcia czyja to robota. Ale sądzę, że to najwyższa pora aby wybrać się do Wyroczni.
Król i jego córka spojrzeli sobie z przerażeniem w oczy, a następnie skierowali to spojrzenie ku królowej. Centrala Królewska podniosła głośny sprzeciw. 
-Proszę o spokój! - Wykrzyknął Ayman, dał znak ręką aby wszyscy zamilkli. Zaczął mówić dopiero gdy zapadła grobowa cisza. -Dobrze przemyślałaś swoją propozycję? Zdajesz sobie sprawę, ze to niesamowicie wyczerpująca długa podróż? Potrzebujemy reprezentantów kilku ras a przede wszystkim ich zgody.
-Wiem Królu Aymani,e o czym mówisz. Ale już raz to odłożyliśmy i zobacz do czego nas to doprowadziło. To nasza jedyna szansa aby zapobiec powtórzeniu się historii.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Template by Elmo